Dead-end page – ślepy zaułek strony internetowej

Dead end-page to podstrona danej witryny, która nie zawiera żadnych linków wewnętrznych (nie wliczając linków w menu nawigacyjnych, kategorii, tagów itp.). Strony takie bardzo negatywnie odbijają się na zachowaniu użytkowników w witrynie, zwiększając współczynnik odrzuceń. Zachowania użytkowników należą do najważniejszych czynników rankingowych uwzględnianych przez algorytmy Google, dead-end pages są więc bardzo niekorzystne także dla pozycjonowania stron. Istnieje jednak wiele sposobów na wykrycie i naprawę tego rodzaju podstron, które przyczyniają się też do uatrakcyjnienia i ożywienia strony.

Dead-end page jako problem dla SEO

Dead-end page stanowi rodzaj „ślepego zaułka” w obrębie strony internetowej. Strony, do których nie prowadzą żadne linki (tak ze ze źródeł wewnętrznych, jak i zewnętrznych) określa się natomiast jako orphaned pages („strony osierocone”). Pozbawiony możliwości dalszego poruszania się po stronie użytkownik często ją opuści lub przejdzie do podstrony, którą przeglądał poprzednio. Oznacza to zwiększenie współczynnika odrzuceń i zmniejszenie czasu przebywania w witrynie. Strony, z których nie można przejść nigdzie dalej obniżają też user experience (UX), a przede wszystkim bezpośrednio przyczyniają się do obniżenia wyników sprzedażowych (np. generując opuszczone koszyki).

Same linki wewnętrzne także są jednym z uwzględnianych przez algorytmy Google czynników, które wpływają na pozycję w wyszukiwarce. Stanowią one ważny element wewnętrznej architektury strony. Zawierają anchory (frazy), które wskazują robotom Google czego dotyczą poszczególne podstrony, co prowadzi do wzrostów pozycji na zapytania dotyczące określonej tematyki. Ułatwiają robotom Google poruszanie się w obrębie witryny. Ponadto przyspieszają one indeksację podstron, do których prowadzą linki.

Kierując się wszystkimi wymienionymi czynnikami rankingowymi algorytmy Google określają podstronę, która stanowi dead-end page, jako nieprzyjazną i mało wartościową dla użytkowników. Prowadzi do spadków jej pozycji w Google. Duża ilość tego rodzaju podstron wiąże się więc z ograniczeniem widoczności witryny w sieci i znacznych spadków konwersji i ruchu na stronie. Pojedyncze podstrony stanowiące dead-end pages nie są jeszcze dużym problemem, witryna, w której występują one powszechnie wymaga jednak optymalizacji.

Jak znaleźć dead-end pages w witrynie?

Najważniejszym narzędziem, które wykorzystuje się do badania ruchu na stronie, jest Google Analytics. Pozwala ono na dokładne monitorowanie przepływu użytkowników w witrynie, zawierając tak dane o ruchu wewnętrznym, jak i wejściach z zewnętrznych źródeł ruchu oraz wyjściach ze strony. Google Analytics dostarcza również dokładnych informacji o współczynniku odrzuceń, o „odbiciach” użytkowników (bounce rate) – w odniesieniu do całej witryny, poszczególnych podstron i wybranych według wielu możliwych kryteriów grup podstron. Jest to więc narzędzie analityczne które pozwala wykryć, czy dana podstrona stanowi dead-end page oraz analizować wiele powiązanych problemów związanych z ruchem i przepływem użytkowników. Istnieją też systemy tworzenia treści (np. typu Wiki), w których listy „osieroconych” podstron generowane są automatycznie – nie należy do nich niestety WordPress. W przypadku niektórych witryn konieczne może okazać się wygenerowanie listy podstron, które nie zawierają linków wewnętrznych za pomocą zewnętrznego oprogramowania. Rozwiązanie takie jest jednak trudne w zastosowaniu w przypadku witryn, które zawierają duże ilości treści generowanych dynamicznie. Istnieją specjalne programy (crawlery), które pozwalają na badanie treści strony pod względem technicznym, w tym na znajdowanie zerwanych linków wewnętrznych – do najbardziej popularnych należy np. Screaming Frog.

Naprawa problemów związanych z dead-end pages

Po identyfikacji podstron typu dead-end page za pomocą Google Analytics i innych narzędzi zewnętrznych można przystąpić do ich poprawy i optymalizacji. Nie wystarczy przy tym jednak przypadkowe wstawienie linków do innych podstron. Lepiej sprawdzi się całościowa strategia linkowania wewnętrznego, która zagwarantuje, że nowe linki wewnętrzne będą naturalne i rzeczywiście przydatne tak dla użytkowników, jak i z punktu widzenia pozycjonowania stron. W budowaniu takiej strategii ważna jest kreatywność – powinna być ona kompleksowym pomysłem na ożywienie i uatrakcyjnienie strony.

Tylko taka strategia zapewni rzeczywiście znaczne spadki współczynnika odrzuceń. W procesie optymalizacji warto zastanowić się przy tym, czy nie zachodzą też inne, często poważniejsze czynniki wpływające negatywnie na ruch użytkowników w obrębie witryny. Należą do nich np. nieprzyjazny design strony, źle zaprojekowane menu nawigacyjne, nieciekawe dla użytkowników treści, zbyt długi czas ładowania się strony, brak wezwań do działania (CTA, call-to-action), wadliwe wdrożenie wersji mobilnych witryny i zbyt mała ilość materiałów graficznych.

Tak w przypadku podstron o charakterze informacyjnym, jak i stron z produktami, najlepszym rozwiązaniem jest oferowanie w linkach wewnętrznych podobnych informacji i produktów. Wskazywać można też na podstrony słabiej związane tematycznie, ale szczególnie ciekawe dla użytkowników i generujące duży ruch. Cała struktura linków wewnętrznych powinna więc zachęcać użytkowników do eksplorowania witryny, do długiego przebywania w niej.

Linki wewnętrzne powinny znajdować się także na stronach, w których treści generowane są dynamicznie. Warto więc umieszczać je np. w opisach tagów i kategorii, można też starać się skierować użytkowników do podstron stworzonych przez tego samego autora. Nie powinno się też pomijać wyników wyszukiwania – np. na stronie informującej użytkownika o braku interesujących go wyników wyszukiwania należy wstawić link kierujący go do jakichś innych treści. W wyszukiwarkach sprawdzają się również podpowiedzi i autouzupełnianie. Podobnie postępuje się w przypadku stron zawierających komunikaty błędów (zwłaszcza 404), które również mogą zawierać linki zachęcające użytkowników do pozostania w witrynie, w tym także wezwania typu call-to-action. Strona z komunikatem błędów może przyczynić się do zwiększenia świadomości marki, zawierając bezpośrednie zwroty do użytkowników strony, często o charakterze lekkim i żartobliwym.

Sposobem na ożywienie stron tego rodzaju podstron są także galerie zdjęć i karuzele linków. W CMS takich jak WordPress istnieje wiele wtyczek, które pozwalają na wzbogacanie witryny o tego rodzaju elementy. Zawierają one dużo innych funkcji i możliwości, które pozwalają na uatrakcyjnienie witryny i zmniejszenie współczynnika odrzuceń. Trzeba jednak pamiętać, że są dużym obciążeniem technicznym dla strony, mogąc znacznie spowolnić jej działanie. Niekiedy też elementy takie stosowane są bez umiaru i wprowadzają na podstronach jedynie chaos – określane są wtedy potocznie jako „wodotryski”.

Bardzo wartościowe są natomiast wszystkie elementy (zazwyczaj z linkami wewnętrznymi), które wzywają użytkowników do podjęcia działań, a więc call-to-action. Można w nich proponować klientom promocje i oferty specjalne, produkty najczęściej kupowane przez innych klientów oraz szczególnie atrakcyjne i wartościowe. Zaletą call-to-action jest więc nie tylko zwiększenie sprzedaży, ale też zwiększenie ruchu wewnątrz witryny. Zachęcony ciekawą informacją użytkownik będzie się poruszać w witrynie dalej, nie porzucając strony.

Czy dead-end page to zawsze powód do zmartwienia?

Nie należy też dodawać linków wewnętrznych „na siłę”, powinny być one dopasowane do treści podstron. Źle dobrane linki wewnętrzne nie będą chętnie klikane przez użytkowników. Link wewnętrzny z anchorem jest też dla algorytmów Google wskazówką, czego dotyczy linkowana podstrona – zły wybór anchorów może więc doprowadzić do spadków pozycji lub poprawy pozycji tylko na te frazy, na których nam mniej zależy. Także artykuły z nadmierną liczbą linków wewnętrznych są więc nieprzyjazne dla użytkowników i robotów Google.

Nie trzeba martwić się więc sytuacją, w której analiza witryny wykryje brak linków wewnętrznych na podstronach, na których nie są one rzeczywiście konieczne. Są to np. strony rejestracji i logowania oraz strony, na których klient dokonuje zakupu. Linki na tego rodzaju stronach mogą nawet odciągać uwagę użytkownika, przyczyniając się do niezakończenia procesu zakupu lub rejestracji. Linki wewnętrzne są więc zbędne na stronach bezpośrednio związanych z konwersją – co nie znaczy, że nie należy na nich umieszczać różnego rodzaju zachęt do powrotu do witryny i podejmowania dalszych działań.

Leave a Reply